Szczupakowe wyczekiwanie

29314324_1848065648585363_2216428563274399744_n

Rafał Malinowski
Tester EFFZETT

Kiedy po długiej, smutnej zimie zadowalasz się lutowymi pstrągami, marcowymi okoniami, czy kwietniowymi kleniami, tak naprawdę większość z nas wyczekuje maja, czyli otwarcia sezonu szczupakowego.  Oczywiście po wielkim majowym kurzu, obfitości holi metrowych mamusiek, przychodzi czas na czerwcową pełnię wędkarskiego szczęścia. Czyli środki pływające na wodę, ciepłe poranki, wieczorne ogniska z pieczeniem kiełbasy i zimnym piwkiem ……..  hmm zaraz, zaraz !!!
Przecież dość mocno w tym roku dokuczyła nam zima i wcale nie było tak kolorowo! Oczywiście jak najczęściej bywa, w okresie zimy snujemy w wolnych chwilach nasze wędkarskie plany, założenia, tworzymy całą otoczkę sukcesu nad wędkarskimi pudłami. Odrzucanie przynęt, kupowaniem wyłapanych „na internetach HITÓW” i kiedy jesteśmy pozapinani od stóp do głów, to nasze nogi przebierają z miejsca w miejsce wyczekując gwizdka pierwszomajowego.  W tym roku zębate szczęście otwierałem z super „paką” w Szwecji na szkierach Św. Anny. Nowe miejsce (a w kilku już bazach bywałem) pomyślałem coś nowego, płytkie zatoki, urokliwe skaliste gardła, nieskończone pasy trzcin i ta niegdyś wspaniała dzicz nieskalana przez ludzką stopę. Po wnikliwym rozpatrzeniu mapy, niczym wojskowy oficer podczas ćwiczeń stwierdziłem, że mamy dobre położenie i wszędzie czyli „w strategiczne miejsca” mamy blisko 😉 (10-30km w jedną stronę) oczywiście po wodzie. Cóż to jest dla zapalonego harcerza, kiedy jesteś już tam i nic więcej się nie liczy. Jednak liczy się i to bez znaczenia gdzie jesteśmy, jak w piosence „Bo do tanga trzeba dwojga” jak się okazuje w Szwecji również musimy posiadać wędkarskie szczęście. Bez tego można do uprzykrzenia tylko podziwiać piękno przyrody.

1

Pierwsze dwa dni pogoda malina, szybki rekonesans po najcieplejszych zatokach, Łowimy pierwsze agresywne leszcze i oczywiście szczupaki są jakieś nieśmiałe – lecz współpracujące. Najcieplejsza zatoka jaką trafiliśmy miała 14 stopni Celsjusza. Super !! Ryby współpracują na większe przynęty, myślę BOMBA !! Razem z Maciejem mamy misterny plan wrzucania sporymi kawałami przynęt do wody. Zabrałem sporo plastiku EFFZETTowego, nowe jerki, wobki, gumisie . Uzbrojony po zęby zacieram ręce każdego wieczora na kolejny dzień. Standardowe przed snem rzucenie oka na jutrzejszą pogodę – nie !!! Przecieram oczy ? – no nie !!! Załamanie z ochłodzeniem pogody i w prezencie zimny do 8m/s wiatr.

2

DCIM100MEDIADJI_0212.JPG

4

5

6

Maker:0x4c,Date:2017-11-5,Ver:4,Lens:Kan03,Act:Lar01,E-Y

Po porannej odprawie w domkach część grupy ma strategię na pachnące kiełbaski odymione iglastym drzewem z ogniska, pozostała grupa natomiast przemieszczanie się po sprawdzonych już zatokach. Zapinamy pasy, lecimy. Warunki pogodowe nie zachęcały do pływania dłuższych odcinków, jednak co to dla jednostek SEMPER 440 XT przepłynąć prawie 30 Km po rozwianej szkierowej wodzie.  Po ponad godzinnym ekstremalnym kursie wpadamy na słynne jeziorko. Plan ? Sprawdzenie okoni na górkach i szczupaków przy linii brzegowej. Trafiony zatopiony – są okonie !!! Oczywiście napływały stadnie, jednak nie jestem w stanie Wam zobrazować co się działo jak zaczął się hol za holem, ponieważ byłem w ogromnym amoku. Niesamowite ilości przedział do 30 cm i co było najpiękniejsze nie przeszkadzała im długość 15 cm LONGHORNA z dozbrojką. Po wyczerpujących kilku godzinach przyszedł czas na kiełbaskę i zmianę strategii. Okupujemy linię brzegową łowiąc szczupaki. Przewalające się stada drobnicy na echosondzie nie dawały mi spokoju. Po kilku minutach odczepiam śledzia na płytkiej wodzie – łał !!! Już wiem dlaczego szczupaki sporadycznie współpracują z dużymi przynętami. Zmiana strategii – co niespecjalnie mi się podobało. Przynęta maks 10 cm silikon uzbrojona na lekko. To nie moje łowienie, ale jak się nie ma co się lubi – to się lubi co się ma.

8

9

10

11

13

Dzwonię do chłopaków z drugiej grupy i otrzymuję informację „ Łowimy, zmieniliśmy strategię na Andrzejowe rozmiary” Warto wspomnieć,  Andrzej najlepiej z nas był przygotowany na wyprawę. Drobno, delikatnie, na wolnym opadzie, od samego początku. Maciej, Damian i ja w szybkim czasie mięso czyli (duże gumy) odłożyliśmy na sam spód toreb wędkarskich przepraszając mniejsze przynęty. Front nie opuszczał nas przez kolejne 4 dni. Przeprosiliśmy zimowe czapki, cieplejszą odzież wędkarską, a woda z dnia na dzień coraz bardziej mieszała się zmniejszając drastycznie aktywność drapieżników. Oczywiście łowiliśmy ryby w przedziale 60-70 cm, a większe egzemplarze meldowały się od czasu do czasu.

Maker:0x4c,Date:2017-11-5,Ver:4,Lens:Kan03,Act:Lar01,E-Y

Maker:0x4c,Date:2017-11-5,Ver:4,Lens:Kan03,Act:Lar01,E-Y

Maker:0x4c,Date:2017-11-5,Ver:4,Lens:Kan03,Act:Lar01,E-Y

17

Maker:0x4c,Date:2017-11-5,Ver:4,Lens:Kan03,Act:Lar01,E-Y

19

Te siedem dni biczowania szkierowej wody nauczyły mnie, że nie zawsze z aktywnością ryb działa powiedzenie „ Idź na całość” W ostatni dzień poddałem się i spłynąłem wcześniej. Ryby oczywiście współpracowały na 1,5m wodzie jednak łowienie bez obciążenia gumą maksymalnie 10 cm na samym haku offsetowym i to jeszcze w opadzie, to nie była moja bajka. Kolejny wyjazd uczący pokory. Kolejni wspaniali ludzie od których można było czegoś się nauczyć.  Kolejne przywiezione ze Szwecji powiedzenie. „ Spigot ściągnij kulkę” – kulkę czyli czeburaszkę 5g. uzbrojoną na offsecie. Te 5 gram niby nic, a robiło wielką różnicę.

20

22

23

24

25

21

Z wędkarskimi Pozdrowieniami:

Rafał @Spigot Malinowski